sobota, 15 czerwca 2013

19. Przeniesienie...

                   Powiem krótko i na temat, żeby nie przedłużać. Przenoszę się tutaj, wiele się zmieniło:
>>klik<<

poniedziałek, 18 lutego 2013

18. Jasność umysłu

  Witajcie! W końcu zdobywam się na napisanie norki ;3 Co jeszcze powiem, jestem... szczęśliwa? 
     Tak, chyba nie mam specjlanych powodów, by było inaczej. Dużo się działo przez ostatnie dni, nie wiem o czym opowiadać. 
    Myślałam trochę nad sobą. Zauważyłam, że robię coś nie tak, a mianowicie, ciągle czepiam się swoich przyjaciół. Byłam na siebie o to wściekła, sama sobie wszystko psułam. Przeprosiłam za to Paulę i Patrycję ( Polki, które poznałam w Anglii), powiedziałam, że jest mi strasznie głupio, że czasem odwala mi przez to co muszę znosić w domu, ale, że nie chcę być taką osobą. Dobrze, że zauważyłam to tak szybko. Koniec z tym. Cieszę się, że mam tych ludzi. Do przyjaciół z Polski też nie będę się już czepiać, to normnalne, że mogą nie mieć czasu będą w Lo. 
   Polska... zdałam sobie sprawę także z tego, że powrót do niej, na tą chwilę byłby wielkim błędem. Jak ogromne możliwości daje mi Anglia! Tym bardziej, że mój język jest coraz lepszy, nabrałam nadziei, potrzeba mi tylko czasu, by był perfekcyjny. Nie będę sobie marnować życia, tylko dlatego, że jest teraz trochę ciężko. Będę się uczyć fotografii w przyszłym roku, będę robić to co kocham! Czego chcieć więcej? Cóż, ja chcę jeszcze o wiele więcej, ale jestem pewna, że to stakże się ułoży ;3
  Znów spotykam się z dziewczynami, z czego jestem bardzo zadowolona. Miałyśmy udane Walentynki, oraz ciekawie, a przede wszystkim dziwnie spędziłyśmy razem kilka dni ^^ Nie będę dodawać teraz opisów, gdyż jest tego za dużo. Będę pisać systematyczniej ;3 
    Moja mama poszła do pracy. To naprawdę dla mnie dobra wiadomość. Gdy nie mam college, a chłopak mamy także pracuje, przez cały dzień zajmuję się moją siostrą. Myślałam, że będzie ciężko, ale wcale nie jest! Jestem w stanie się nią zajmować i na dodatek na luzie ogarnąć cały dom. To dlatego, że nia ma mamy, nitk na mnie nie wrzeszczy i nie usiłuje mnie zabić wzrokiem, więc nie jestem zestresowana. W dodatku mama płaci mi za to 5 funtów za dzień, więc wreszcie będę mieć swoje pieniądze. 
   Unikam teraz mamy jak tylko mogę. Gdy nie pracuje, a ja nie mam szkoły, po prostu wychodzę z dziewczynami, nie chcę się z nią widywać, przebywanie w jej towarzystwie mnie niszczy, a na to nie pozwolę. 
 Teraz akurat jak co wieczór oddaję się pisaniu opowiadań grupowych. Na forum, na którym dodaję moje opowiadania indywidualne trochę się pozmieniało... zakazali poruszać ,,wrażliwych tematów", chociażby jak śmierć, choroby, wojny, toksyczna miłość, przemoc... właśnie o tym pisałam. Mam zamiar teraz doszlifować moje opowiadania i znaleźć inny portal literacki, na którym będę mogła je publikować. 
Chciałam dodać kilka zdjęć, jakie ostatnio zrobiłam, ale niestety nie mam ich teraz na komputerze, a jestem w tym momencie zbyt leniwa na zgrywanie ich :3

piątek, 8 lutego 2013

17. Powrót do Polski (?)

   Heej... mam ostatnio urwanie głowy z moim życiem, jakoś nie miałam kiedy napisać. Teraz też dodam krótką notkę, w przyszyłym tygodniu to się zmieni, nadrobię też zaległości w czytaniu blogów, które obserwuję. 
    Tytuł mówi sam za siebie....   Mam dość, widzę, że źle się ze mną dzieję, widzę, że moja psychika tego nie wytrzymuje. Dopiero teraz tak naprawdę poznałam co znaczy płakać. Mama ciąglę powtarza, że przecież ona nie widzi probleny w tym żebym wróciła do Polski i poszła tam do szkoły. Szkoda, że ja widziałam. 
   Ale to bez znaczenia, zdecydowałam się wrócić. Nagle, gdy podjęłam taką decyzję, mama wynajduje całe mnóstwo spraw, które wcale nie są tak łatwe do załatwienia. 
  Mam rok w plecy. Powinnam być teraz w pierwszej liceum, ale czy to aż taki duży problem? To nie moja wina, że życie mi się tak potoczyło, myślałam, że będzie tak jakbym nie zdała, wcale jednak nie będę musiała się tak czuć, prawda? Nie oblałam gimnazjum, przegapiłam rok w liceum, ponieważ wyjechałam. 
   Nagle wszystkie krzyki w mojej głowie się uspokoiły. Znów mam perspektywę, której mogę się uczepić. Nie wiem czy dobrze robię, życie w Anglii z całą pewnością jest o tyle łatwiejsze, że jest tu tanio, ale przecież ludzie w Polsce jakoś funkcjonują, można tym żyć na jakimś poziomie. 
  Proszę, niech mi ktoś doradzi, czy to słuszna decyzja. Może gdyby mama traktowała mnie jak człowieka, byłoby mi łatwiej, ale ja nie mogę tu zostać. Nie mam nikogo, żadnych znajomych, w Polsce są ludzie, których kocham, jest tam całe moje życie. I co najważniejsze jestem tam ja. Mam wrażenie, że cała moja osobowość została tam, czasem się nie poznaję. 
  Życie jest bardziej skomplikowane niżbym chciała, to na pewno.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

16. Urodziny

  Ohayo! Cóż... wczoraj skończyłam 17 lat... Jak się z tym czuję? Hm... chyba nie odczuwam żadnej różnicy. Aż nie mogę uwierzyć, że za rok będę już dorosła. Pamiętam te czasy, gdy miałam 13 lat, a czułam się jakbym była niewiadomo jak dojrzała... za to teraz czuję się totalnym dzieciakiem xD 
  Mam zamiar cieszyć się ostatnim rokiem jaki mi został przed wejściem w dorosłość. 
Wczorajszy dzień był dla mnie trochę smutny, nie miałam go z kim spędzić. Odebrałam cudowne i szczerze życzenia od przyjaciół i oczywiście dostałam mnóstwo bardziej pustych słów jak ,,sto lat" czy ,,najlepszego". Tak, tablica na facebook'u zaspamowana. 
  To wiadome, że najlepsze życzenia dostaje się od osób, które znają nas na wylot. 
Dostałam nową mp3, która właśnie ubarwia moje życie. Mama mnie zaskoczyła, od czterech lat nie dostałam od niej nic, a w tym roku dała mi w prezencie czerwoną torbą z Adidas, którą bardzo chciałam. 
   Oczywiście moja gitara jest jeszcze w marzeniach, ale to nieważne. Cieszę się. Wiem, że nie jest tak łatwo z pieniędzmi, a mimo to się postarali. 
   Ale to życie jest takie... bezbarwne. Potrzebuję nowych znajomych, naprawdę potrzebuję. Nie jestem przyzwyczajona do takiego stanu rzeczy, nie dość, że tęsknie za przyjaciółką, to nie mam tu nikogo kto pomoże mi jakoś tą tęsknotę zatuszować... Chyba muszę być bardziej odważna... Tylko co ja mogę zrobić? Mam podejść do kogoś i zapytać: Będziesz moim przyjacielem? Niedawno powiedziałam mojej przyjaciółce, że chyba tak zrobię. Chciałabym znaleźć ludzi w takim samym stopniu zakręconych jak ja, takich, którzy nie będą bali się o coś założyć czy się wygłupić. Boże, niech to wszystko już się ułoży! 
  Dzisiaj nie uraczę Was żadnym zdjęciem czy piosenką, muszę się powoli zbierać do lekarza.

czwartek, 24 stycznia 2013

15. Urlop od życia?

   Witajcie. Wchodzę tutaj w tak mieszanym nastroju jak to tylko możliwe, szczęśliwa, że mam jakieś miejsce, w którym mogę wylać z siebie te wszystkie zawiłe myśli...
  Chyba mam jakąś poważną chorobę psychiczną, na serio. Może jestem nieprzystosowana do żcyia i... i co? W mojej głowie jest jedno, wielkie nieypowiedziane pytanie. 
   Z moimi... koleżankami mamy pewnien problem w college. Jedna z nauczycielek bardzo źle nas traktuje. Nie dość, że ciągle rzuca jakieś przykre uwagi, krzywe spojrzenia, robi nam na złość to potem jeszcze mówi innym nauczycielom, że źle zachowujemy się na jej lekcjach. 
  Dzisiaj już nie wytrzymałam... nie chcę dać się komuś cały czas poniżać, tylko dlatego, że pochodzę z Polski... Wyszłam z klasy, po czym jednak zaraz się wróciłam, gdyż zapomniałam telefonu. Nauczycielka mruknęła coś na temat złego zachowania Polek... to już totalnie wyprowadziło mnie z równowagi.
  Emocje to chyba mój największy wróg. Zdenerwowana poszłam do innej z nauczycielek, powiedzieć jej o tym co się dzieje. Obiecała zająć się tą sprawą, widać było, że nie jest zadowolona. Wtedy czułam się dobrze, ale teraz... 
  Mama wydawała się być zadowolona, ale jej chłopak powiedział, że źle zrobiłam. Zapytał się co takiego wydarzyło się tym razem, a ja po prostu nie byłam w stanie tego opisać... nie wiem czemu, w zeszłym togodniu, gdy wróciłam zapłakana do domu, wyglądało to praktycznie tak samo. Mama powiedziała wtedy żebym następnym razem po prostu wyszła i zgłosiła to komuś... tak zrobiłam... a teraz okazuje się, że nie powinnam? 
  Czego ludzie ode mnie oczekują? 
Sama żałuję... jak ja się teraz pokażę na kursie? Jest mi głupio... W dodatku w tym togodniu nie chociłam na ESOL... we wtorek po prostu nie miałam na to siły, a dzisiaj mama wolała żebym została i pomogła jej z Laurą... ale jak to o mnie świadczy? Jakbym wymigiwała się od zajęć, a wcale tak nie jest! 
  Chyba każdy byłby zmęczony, gdyby siedział w szkole od 9 do 19, można mieć czasem dość? 
Ja mam... wszystkiego. Potrzebowałabym odpoczynku od życia. Zatrzymać czas, znaleźć się poza tym wszystkim... poza tymi ograniczeniami. Mogłabym zamknąć się na jakiś czas w pokoju, nie odzywać do nikogo... a raczej, chciałabym, nie mogę. Pomogę sobie w inny sposób, po prostu ograniczę wszelkie kontakty i rozmowy do minimum. Przynajmniej na jakiś czas. 
  Co się ze mną dzieje? 
Dlaczego do pozornego szczęścia potrzebny mi jest tylko internet? Wciągnęłam się w pisanie opowiadań grupowych, poznałam ciekawych ludzi... to daje mi szczęście? Może chodzi o to, że jest to tak beztroskie zajęcie? Że tworzę nowe postaci, które żyją swoim życiem i problemami? Nie wiem, ale wiem, że to teraz moje życie. 
  To straszne... ta Anglia... chciałabym żeby było inaczej, wiem, że mój angielski jest już lepszy, ale wciąż niewystarczająco. Przyłożę się do niego bardziej... Chciałabym po prsotu mieć znajomych, z którymi będę się dogadywać, z którymi będę mogła szaleć i robić wszystko... a to, że ich nie mam, doprowadza mnie do łez...

niedziela, 20 stycznia 2013

14. One Ok Rock!

  Zdaję sobie sprawę z tego jak chaotyczna była poprzednia notka, ale:
a) byłam zmęczona
b) byłam rozemocjonowana 
   Dzisiaj natomiast chciałabym napisać o jednym z zespołów, których namiętnie słucham. 
Jak wiadomo każdy ma inny gust muzyczny, osobiście słucham głównie rocka, nie chcę się ograniczać do jednego gatunku, nie jestem na nic zamknięta, ale to właśnie rock sprawia, że czuję jakby w moim ciele trzepotały małe, białe szkydła. Tak, dziwne porównanie, ale właśnie to czuję. 
     Dzisiaj pragnę napisać o japońskim zespole One Ok Rock 

 Krótko o historii zespołu... 
One Ok Rock zostali wypromowani przez wytwórnię A-Sketch, zanim jednak to się stało, wydali pięć niezależnych albumów. 
  Pierwszy pojawił się w 2007 roku. 
  Obecnie w zespole możemy dopatrzyć się czwórki członków. Są to: 
Taka - główny wokalista 
Toru - grający na gitarze elektrycznej drugi wokalista
Ryota - gitara basowa
Tomoya - perkusja. 
 Wybaczcie, ale z jakiegoś nieznanego powodu, nie mogę dodać zdjęć. 

  Kilka lat wcześniej w zespole byli także panowie o imieniu Alex i Tomo. 
Nie jestem pewna powodu,  z jakiego odeszli. Obiło mi się o uczy, że Alex został aresztowany. 

       Za co uwielbiam ten zespół? 
Po pierwsze: głos wokalisty. Nie jestem w stanie tego opisać. Ptrafi z nim zrobić doslownie wszystko, piękna, delikatna barwa, ale mimo to,  idelanie radzi sobie z growl'em. Rozpływam się gdy tylko go słyszę. 
Po drugie: muzyka. W żadnym utworze nic się nie powtarza, muzyka jest idealnie dopracowana i po prostu niezwykła. 
Po trzecie: Teksty. Prawdziwe, uderzające, pomagają mi się pozbierać. 
    

  Tak naprawdę moje słowa nie oddadzą tego jak niesamowity jest On Ok Rock. 
Wybrałam kilka moich ulubionych piosenek, sami oceńcie. 


     
   
                    

sobota, 19 stycznia 2013

13. Nowa wiedza

 Ohayo! Ledwo mogę racjonalnie myśleć, po wczorajszej, krótkiej rozmowie z moją mamą. Aż trudno uwierzyć. Naprawdę, nie spodziewałam się czegoś takiego... 
 Wczoraj wieczorem jakoś zdecydowałam się na to, by porozmawiać z mamą. Próbowałam tego od ponad trzech lat, zawsze kończyło się tak samo, mama kazała mi wyjść, nigdy nie mogłam jej wytłumaczyć. 
  Od pewnego czasu odczuwam porażającą tęsknotę i pustę... za czym? Za przyjaciółmi, za możliwością spotkania się....  Czuję się pusta w środku, zupełnie niewartościowa... a raczej czułam się. Te emocje całkowicie mnie przytłaczały. To było widać. To okropny stan, zaliczasz dniem za dniem, bez żadnego celu, nie widząc w niczym sensu. 
  Powiedziałam mamie, że naprawdę muszę z nią porozmawiać, że dłużej się tak zywczajnie nie da. Przysiadłam się do niej, układając wcześniej słowa w głowie, które uparcie nie chciały wyjść przez tak długi czas. 
* Nie jestem taka pusta i głupia jak ci się wydaje, mamo. Nie jestem. Robię co w mojej mocy, by ci pomóc, by pomóc Laurze, ale czuję się taka bezwartościowa. Moi przyjaciele zostali w Polsce, czuję się całkiem opuszczona. Chcę tylko czuć się potrzebna, przydatna. Mimo tego, że wiesz, że zrobię to o co mnie poprosisz, to cały czas pokazujesz mi, że nie jestem dla ciebie nic warta, że nie jestem ci potrzebna. To sprawia, że czuję się jakbym była nikim, jakbym była śmieciem.* 
 Wtedy stało się coś na co czekałam latami. Mama powiedziała o swoich uczuciach. Niewiele, ale to było dla mnie takie piękne. 
* A myślisz, że jak ja się czuję? Najchętniej wsiadłabym w samolotu i wróciła do Polski już dziś*
W tym jednym zdaniu było wszystko, po prostu wszystko. 
 Powiedziałam jej o tym jak boli mnie, gdy mówi, że jestem gruba, że marzę o nałożeniu spódniczki i wysokich butów i wyglądaniu rewelacyjnie, jak budzę się i nienawidzę siebie całej już od momentu otworzenia oczy. Wiecie co ona na to? Powiedziała, że jej udało się zrzucić 30 kg po ciążky, w takim wieku, że to jest trudne, że w moim wieku to bardzo łatwie i dam radę, że wystarczy mi pół roku. Odebrało mi mowę. 
 Powiedziałam, że pamiętam jaki miałam z nią kontakt, gdy byłam młodsza, że tego mi brakuje. 
Kolejny szok, gdy odparła, że teraz po prostu już nie potrzebuję jej opieki, że sama mogę sobie radzić. 
Powiedziałam, że mimo to, jest moją matką, kocham ją i potrzebuję z nią rozmawiać, chociaż czasami. 
  Nie wiem jak to się stało. Nie wiem, ale wszystko jest teraz takie... inne. Jasne, że mama dziś na mnie krzyczała, ale nie miało to znaczenia, bo potem pytała mnie o takie przyźemne rzeczy, w stylu : ślisko na dworze? 
  Pewnie nie bardzo rozumiecie, dlaczego to tyle dla mnie znaczy, ale usłyszeć nagle zwykły, ciepły, przyjazny ton - po latach. To piękne. 
 I rozmawiamy. Laura ogląda bajkę, mama siedzi u siebie w pokoju, a ja stoję w drzwiach i rozmawiamy. To jest cud, naprawdę. 
  Wiecie... ten blog mi naprawdę pomaga. Piszę od niedawna, ale mogę zauważyć zmianę w moim myśleniu czy podejściu do wielu spraw. 
  Szczególną pomocą są dla mnie komentarze użytkownika o pseudonimie Skibbi. Naprawdę dziękuję. Zdałam sobie sprawę z tego, że wcale nie muszę zmieniać swojego wyglądu. Nie muszę, a chcę, właśnie o to chodzi. 
 Niczego nie muszę, a mogę zrobić tak wiele. I teraz właśnie czuję, że żyję, że to wszystko ma sens. I będę o siebie walczyć, o to by być szczęśliwą, by moje marzenia wyszły z mojej głowy i owładnęły moim życiem. Pozwolę im na to. Nie jestem słaba, mam w sobie siłę, by tego dokonać. 
    Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Umysł ludzki jest potężny, tak potężny, że może dokonać cudów. Wystarczy tylko wierzyć, nigdy nie przestawać wierzyć, czasem nawet ślepo sobie wmawiać, że wszystko pójdzie po naszej myśli...
Dowiedziałam się o tym dzięki książce ,,Sekret". Sama nie wiem co to jest... czy chodzi o wierzenie Bogu, sobie czy czemukolwiek - to działa. Wiara naprawdę czyni cuda w naszym życiu. 
  Tak, więc wierzę. W siebie. W świat. W moje marzenia. Wierzę, naprawdę wierzę.